Okres przygotowawczy – dlaczego rozpoczyna się właśnie zimą?

Po to, aby biegać sprawnie, owocnie i z sensem – wykorzystujemy nie tylko wiosnę. Ba – wykorzystujemy cztery pory roku, a każda z nich ma swój cel i przynosi – budowanie formy, jej utrzymywanie i stabilizację, a ostatecznie – odpoczynek i regenerację. Wszystko ma swoje miejsce i czas – nie inaczej podczas biegania.

Okres przygotowawczy charakteryzuje się spokojną i można powiedzieć – monotonną pracą nad rozwijaniem przemian tłuszczowych. Specyficznymi będą tutaj długie wybiegania w tak zwanym tlenie. Pracujemy również nad ćwiczeniami ogólnorozwojowymi, a ze względu na panujące warunki atmosferyczne, czytajcie: zimowe – nie skupiamy się na szlifach szybkościowych czy też siłowych. Ma to związek ze wspomnianymi warunkami: zima, śnieg, ujemne temperatury, które poniekąd niszczą nasze pęcherzyki płucne przy wzmożonej pracy układu oddechowego.

Biegający różnej maści już po prostu są i miejmy nadzieję – będą – stałym elementem przestrzeni. Wyrastają na ulicach i ścieżkach niemal jak grzyby po deszczu, czekają na wiosenne słońce i postanawiają wrócić do biegania w plenerze. Sprzyjająca, cieplejsza aura potęguje w nich głód na bieganie – wyciągają ulubione buty i rozpoczynają sezon. Umawiają się w grupach lub celebrują samotne bieganie. Wiosnę zwiastują biegacze!

12249904_556938057795797_7923568435609293349_n

Musicie jednak wiedzieć, że okres przygotowawczy do sezonu – takiego prawdziwego sezonu – z krwi i kości – rozpoczyna się zimą. Wtedy też wykonujemy najwięcej pracy, której owoce zbieramy podczas wiosennych i letnich startów. Wtedy też koncentrujemy się na tych kwestiach, które wymagają poprawy, ćwiczeń, którym poświęcić należy więcej uwagi. Wszystko to, co wymaga swojego rodzaju – rekonstrukcji i remontu – dokonuje się właśnie zimą. Szlify i ćwiczenia ogólnorozwojowe dokonywane są w zimowej aurze. To te miesiące – zimowe, krótsze dni i mniej sprzyjające warunki pogodowe są dla nas najważniejsze. Biegacze pracują ciężko i długo, aby uzyskać jak najbardziej zadowalające efekty, skupiamy się i jak mróweczki – budujemy kondycję, poprawiamy i doskonalimy technikę biegu – wzmacniamy fundamenty w postaci budowania przemian tlenowych. Nie bez znaczenia pozostaje tutaj również niższa temperatura, która wywiera taki, a nie inny wpływ na nasz organizm. Okres ten nazwać można po prostu budowaniem formy, którą podtrzymujemy – stabilnie – w okresie startowym.

Zima niejednych może po prostu zniechęcić. Pomimo faktu, że ostatnimi czasy polskie zimy nie należą do tych najbardziej srogich, a na pewno nie raczą nas obfitymi opadami śniegu – zima nigdy nie była i pewnie nie będzie najbardziej ulubioną porą na podejmowanie się aktywności ruchowych. Obniżenie motywacji, większe narażenie na choroby i przeziębienia, śliskie (mimo wszystko) chodniki, krótkie dni i długie, ciemne i mało przyjemne wieczory… Odechciewa się? Być może. Ci jednak, dla których bieganie jest prawdziwą pasją, trwającą cały rok niezależnie od pogody i humoru nie widzą większych przeszkód w bieganiu zimą, a wręcz przeciwnie – dobrze ten czas wykorzystują. Tak trzeba – tak było, jest i będzie. Podczas sezonu startowego na szlifowanie niedociągnięć bądź dążenia do perfekcji… nie ma już po prostu czasu. Stratujemy z tym, co sami wywalczyliśmy sobie i nad czym pracowaliśmy kilka miesięcy wcześniej. Wybieramy bieganie w plenerze (zgodnie z zasadą, iż nie ma nieodpowiedniej pogody, a tylko nieodpowiednie ubranie) bądź w zamkniętych kompleksach sportowych. Nie zapominamy (a raczej: stale pamiętamy) o technice biegu oraz ogólnym rozwoju całego organizmu, któremu również dostarczamy odpowiednie do pracy „paliwo” – energię, dzięki której wprawiamy nasze mięśnie w ruch!

12308656_563232967166306_6495262649301762215_n

Kwestia o której należy również wspomnieć dotyczy przemian tlenowych związanych z wysiłkiem. Ze względu na procesy biochemiczne oraz mechanizmy fizjologiczne związane z wysiłkiem i jego intensywnością wyróżnić możemy trzy rodzaje wysiłków fizycznych: beztlenowe (anaerobowe), w których to przewagę mają procesy beztlenowe, krótkie, a zarazem bardzo intensywne wysiłki, które trwają nie dłużej niż 30 minut (np. sprint); tlenowe (aerobowe) – z przeważającym udziałem procesów tlenowych – długo trwające, angażujące duże partie mięśniowe wysiłku, których przedstawicielem mogą być na przykład biegi długodystansowe; mieszane – energia czerpana jest z obu wymienionych powyżej procesów – tlenowych i beztlenowych (np. koszykówka).

12190025_554534294702840_8221190394108471561_n

Obciążenie wysiłkowe w sporcie (bez względu na to o jakiej dyscyplinie mowa) możemy zakwalifikować do pracy tlenowej lub beztlenowej, a decyduje o tym zarówno intensywność wysiłku, jak i czas jego trwania. Intensywność treningu może być niewielka (np. podczas spokojnego, relaksującego spaceru) aż po maksymalną aerobową intensywność wysiłku (maksymalne zużycie tlenu). Obie z nich wywołują w organizmie różnego rodzaju reakcje metaboliczne i angażują odmiennie: układ krążenia i cały aparat ruchu człowieka. W tym kontekście wspomnieć należy o tzw. progach metabolicznych, które w sposób trafny określają i charakteryzują ustrojowe zaangażowanie energetyczne do obciążenia związanego z wysiłkiem fizycznym. W treningu budowania wytrzymałości wysiłek na poziomie progu przemian beztlenowych (AT – „karierowicz” – próg mleczanowy, anaerobowy) uznawane jest za najskuteczniejsze w długotrwałych ćwiczeniach, a im później występuje AT podczas wzrastającego obciążenia pracą, tym zawodnik podejmować się może większych wysiłków treningowych.

W zależności od tego jaki wysiłek wykonujemy, a przede wszystkim: jaki jest jego cel, a może jest celem sam w sobie? W zależności od tego, do czego dążymy i na czym skupiamy się w okresie przygotowawczym… Jaki będzie charakter naszych wiosennych startów oraz co stanowić ma naszego „asa w rękawie” – wykonać musimy ciężką, przemyślaną i odpowiednią pracę, która stanowi nasz drogowskaz w drodze na sam szczyt, bez względu na to czym się zajmujemy i która z dyscyplin sportowych skradła nasze serce.

J. Bryś

 

Komentarze