Team ASŻ: Trenuj sercem, wygrywaj głową

Wiecie co mówią? Że sport może funkcjonować bez psychologów jednak nie bez psychologii. Justyna Kowalczyk powiedziała z kolei (w dokumencie jej poświęconym) że wygrywa ten, którego głowa potrafi skuteczniej oszukać ciało. Sport wiąże się również z bólem – czy to mocny trening, czy jego następstwa, czy same zawody (finał trenowania) – zmęczone, przetrenowane, często wycieńczone ciało po prostu boli.

Niejednokrotnie też zawodnicy mierzą się z różnego rodzaju kontuzjami, a „samo życie” pokazuje, że dochodzi do tego typu sytuacji również podczas najważniejszych dla sportowca momentów. W tym krótkim artykule, którego głównym bohaterem jest ból, przybliżyć chcemy pokrótce jego mechanizmy. Inspiracją okazała się być rozmowa z R. Śmigalskim – ortopedą traumatologiem, a także (może: przede wszystkim) lekarzem polskiej kadry olimpijskiej (wywiad ukazał się w czasopiśmie Newsweek w lutym bieżącego roku, tuż po zdobyciu złotego medalu przez Justynę Kowalczyk w Soczi).

Zadziwiająca była bowiem postawa polskiej biegaczki narciarskiej, która udowodniła, jak świetnie została przygotowana do tego starcia. Zwłaszcza starcia z bólem. Każda dyscyplina (a przede wszystkim ta związana z wytrzymałością) wymaga od zawodnika – czy to amatora czy profesjonalisty – swoistych determinant psychologicznych, które są niejako „wymagane”, czy też potrzebne aby sprostać zadaniom związanych z uprawianiem sportu. Justyna Kowalczyk wystartowała po swoje złoto ze złamaną kością, a jej zachowanie i determinacja – jak analizuje Śmigalski – stanowi studium odczuwanego przez sportowca bólu i sposoby, z jakim podejmuje walkę z tym odczuciem. Sportowiec potrafi być na ból niezwykle odporny, a odporność ta wynika z tych właśnie, specyficznych predyspozycji psychologicznych.

 Skupiona twarz, często nawet pozbawiona jakiegokolwiek grymasu jest bacznie obserwowana przez widzów i kibiców, którzy nie są w stanie nawet wyobrazić sobie to, co odczuwa ich bohater. Czy ból jest ceną sukcesu? Lekarz polskiej kadry uważa także, że sport to dziedzina zarówno biologii jak i psychologii – wielu ludzi zajmuje się daną dyscypliną sportową, jednak nie wszyscy mogą stać się mistrzami. Efekt ten związany jest z wieloma, skorelowanymi ze sobą cechami – genetycznymi i fizycznymi, przede wszystkim także z ciężką pracą i mocną psychiką. Śmigalski jest zdania, że mistrzostwo to efekt uboczny pracy, którą się wykonało.

W sportach tego rodzaju dochodzi dodatkowo taktyka, trzymanie w zanadrzu tego, co ma się w sobie najlepszego, swojego własnego asa w rękawie. Wyobraźcie sobie, co robicie ze złamaną ręką czy nogą – chyba ostatnią myślą byłaby udział w jakichkolwiek zawodach (nie mówiąc już o olimpiadach czy mistrzostwach). Na kilka tygodniu zaleglibyśmy w fotelu, czekając na „pozytywne rozpatrzenie sprawy” przez czas i rehabilitację.

Dla profesjonalistów ból to część treningu bądź efekt treningu. Można dopatrzeć się w Kowalczyk nutki autodestrukcji – jak przekonuje ortopeda – stwierdzając przy tym, że chyba każdy wybitny zawodnik posiada w sobie taki właśnie pierwiastek. Sport to pokonywanie barier – fizycznych i psychicznych. Pokonanie ich to sygnał – mogę więcej, zniosę ból, będę trenował i nie poddam się. Lekiem na ból często bywają również sukcesy – własne, małe, indywidualne podium dla każdego z nas, kto oddał się jakiejś pasji. Czy boli? Być może. O bólu jednak szybko się zapomina.


Jadzia

Komentarze