Rower – jazda zimą

Jazda rowerem zimą to wielki test dla was i waszego sprzętu. Jednocześnie jest to również jedyny sposób na to, aby nie zmarznąć w drodze do pracy po śnieżnej i mroźnej nocy i przyjechać do niej w miarę przewidywalnym czasie. Aby ten rozsądny wybór komunikacyjny, jakim na początku zimy tysiąclecia jest rower był wyborem jeszcze bardziej rozsądnym, przygotowaliśmy wielki poradnik nie tylko dla początkujących.

1. Nie ubieraj się zbyt ciepło. Kiedy termometry wskazują temperatury poniżej minus 10 stopni Celsjusza, naturalnym odruchem jest wyciągnięcie z szafy wszystkiego co macie i założenie tego na siebie przed wyjściem na dwór. To błąd. I to nie tylko dlatego, że dość głupio będziecie wyglądać w siedmiu letnich sukienkach założonych na kombinezon narciarski. Przede wszystkim chodzi o to, że zbyt ciepło ubrani po kilku minutach jazdy rowerem spłyniecie potem i dopiero wówczas zaczniecie poważnie marznąć. Dlatego słynne „ubierz się na cebulkę” należy traktować z umiarem. Oczywiście – załóżcie kilka warstw, ale tak, aby na początku jazdy odczuwać chłód. Kiedy zaczniecie pedałować, dość szybko osiągniecie komfort termalny. Poza tym – strój nie może krępować wam ruchów. Pamiętajcie przy tym, jeśli planujecie po dotarciu na miejsce pozostać na dworze, aby mieć przy sobie dodatkową warstwę ubrań, dzięki której nie zmarzniecie stojąc czy idąc. Coś o czym łatwo zapomnieć: dobry szalik (nie za gruby) chroniący przed wychłodzeniem szyję i klatkę piersiową.

2. Chroń ręce, stopy i głowę. Zawsze. Na rowerze najszybciej marzną różne końcówki – palce u rąk i stóp oraz uszy i nos. Dlatego o ile korpus nie powinien być opatulony zbyt dokładnie (patrz punkt 1), o tyle dobre rękawice, ciepłe skarpety i czapka z uszami są nie do uniknięcia. I kiedy mówię „dobre rękawiczki” nie mam na myśli tych, w których jest Wam ciepło podczas spaceru po parku. Te są niewystarczające. Zresztą sami zobaczycie.

Warto też zwrócić uwagę na to, że zarówno ręce w rękawiczkach jak i nogi w butach powinny mieć nieco luzu. Dłuższe palce w rękawiczkach i nie za ciasne przy grubych skarpteach buty wskazane. Rozsądnie jest poruszać palcami (zarówno rąk jak i nóg) podczas jazdy. I to od samego początku, bo kiedy Wam zdrętwieją z zimna może być za późno.

Co do czapki – nie musi być bardzo gruba, ale koniecznie musi zakrywać uszy i czoło. Poza tym – daszek ułatwia życie podczas zamieci. Są tacy, którzy polecają kominarki i nie jest to propozycja zła, nie tylko ze względu na to, że pozwoli wam upodobnić się do wicekomendanta Marcosa.

3. Chroń drogi oddechowe. Przy temperaturach poniżej minus 10 warto założyć maskę chroniącą usta i nos. Kiedy temperatura jest wyższa może okazać się, że to rozwiązanie więcej zaszkodzi niż pomoże. Po pierwsze – oddech siłą rzeczy staje się płytszy i dostarcza organizmowi mniej tlenu, przez co rowerzysta szybciej sie męczy. Po drugie para wodna, którą wydmuchujecie, skrapla się na masce, co może obniżać komfort oddychania. Po trzecie – osoby w okularach skarżą się na parowanie szkieł.
Jeśli nie zdecydujecie się na maskę – przynajmniej pamiętajcie, aby starać się wdychać powietrze nosem.

4. Wstydliwa rzecz na „k”. Jeśli uważacie, że kalesony są niegodne waszych nóg, poczekajcie z rowerem do maja. Nie ma zmiłuj – bez ciepłej bielizny nie ma jazdy rowerem zimą. I nie chodzi o to, jak przewidują przeciwnicy jazdy rowerem zimą, że zimno wywołuje natychmiastowy reumatyzm. Po prostu uda i kolana szybko marzną, a wtedy jazda przestaje sprawiać przyjemność. Dlatego: kalesony, grube rajstopy, rowerowe długie spodnie i dopiero na to wasze „cywilne” ciuchy. Ja ostatnio próbuję jeździć z rowerowymi ocieplaczami (czyli takimi długimi – prawie do pachwin – getrami z lycry). Mają ten plus, że dość łatwo je zdjąć (a właściwie spuścić do kostek) po dojechaniu na miejsce. Niestety dość łatwo spuszczają się do kostek również nieproszone podczas jazdy, więc raczej nie polecam na dłuższe przejażdżki.

5. Raczej nie bawełna. Jeśli jesteście miejskimi rowerzystami, którzy lycrę ostatni raz zakładali na dyskotekę w podstawówce, a z odzieży sportowej mają jedynie t-shirt Z czuba.pl, musicie zastanowić się, czy nie nadszedł czas na przeformułowanie swojego stosunku do odzieży termoaktywnej (zarówno syntetycznej, jak i na przykład wełny). Bawełna jako odzież spodnia sprawdza się jedynie na bardzo krótkich odcinkach. Kiedy zaczynacie się pocić, bawełna szybko przyjmuje wilgoć i wcale nie chce jej oddać. Zaczyna być wam mokro, a za chwilę również zimno.

6. Okulary. Okulary zimą zawsze stwarzają pewne problemy. Śnieg się na nich osadza, a para z wydychanego powietrza zamienia je w okno do sauny. Niemniej – przy opadach śniegu i/lub silnym wietrze są mocno wskazane. Niektórzy polecają gogle. Jeśli nosicie okulary z metalowymi oprawkami uważajcie, bo dość szybko się wychładzają i mogą przymarzać do skóry. Dlatego warto zakładać je na czapkę. Cóż – rowerową elegancję potrenujecie wiosną.

Źródło: http://polskanarowery.sport.pl, Jazda rowerem zimą – Wielki Poradnik „Polska na rowery”

Konrad Olgierd Muter, Rafał Muszczynko

Komentarze