Kilka słów o… – część I

Wisienką na torcie na temat historii triathlonu w Krakowie (o tutaj, jeśli ktoś wisienkę chciałby sobie przyswoić, poznać, a nawet zagarnąć na własność) była informacja o tym, iż odbędzie się w Krakowie wspaniała impreza. Impreza plenerowa, pod gołym niebem. Nie jest to (na szczęście) żaden festyn, ni koncert muzyczny chociaż rangą i tym, co serwuje konkurować może z niejedną gwiazdą sceny wszelakiej. Mowa tutaj o zawodach cross-triathlonowych XTERRA, które znane są na całym świecie wśród pasjonatów tej ciężkiej dyscypliny sportowej – szanowane, znane z wysokiego poziomu trudności oraz niespodzianek, stanowią spełnienie marzeń niejednego pana i niejednej pani.

1

Dzięki staraniom pewnego Pana z Krakowa – przywędrowały również do nas. O sukcesie tym rozpisywały się polskie środowiska triathlonowe (te z przedimkiem „cross” zwłaszcza) – otrzymanie licencji od światowej organizacji i przybicie sobie z nią piątki to wielkie wyzwanie. Zawodnicy w pakiecie startowym otrzymują piękne pamiątki, organizatorzy – wielką odpowiedzialność i całą masę pracy. Dla mniej zorientowanych i dla mniej wtajemniczonych – zawody XTERRA odbywają się w 40 krajach całego świata, a swoich sił na trasach próbowało już ponad 35 tys. zawodników! Na ten moment – jak poinformowali organizatorzy – Kraków odwiedzą zawodnicy z Wielkiej Brytanii, Szajcarii, Belgii, Węgier, Szwecji, Słowacji, Czech, Włoszech, Rosji, Norwegii, Niemiec, USA a nawet RPA.

Organizatorem zawodów XTERRA w Polsce jest Stowarzyszenie Sport Bez Barier, a dyrektorem ds organizacji – Wojtek Mazurkiewicz. Wojtka znamy już jako „wujka od zawodów” – Mistrzostw Polski Cross-triathlon w Tyńcu (2014) oraz Międzynarodowego Festiwalu Cross-triathlonu (Tyniec, 2015). W tym roku – zarówno Stowarzyszenie jak i sam Wojtek pokusili się o emocje na skalę całego świata i zaprosili XTERRE do naszego krakowskiego ogródka. Ogromną pracę w przygotowaniu zawodów wkładają również wolontariusze, a na co dzień ludzie parający się sportem wszelakim, którzy dodają swoją własną cegiełkę i – moim skromnym zdaniem – nieustannie potwierdzają, że „w kupie siła”, a sami moglibyśmy sobie o zawodach pomarzyć przed snem 🙂

Niezwykłą wartością dodaną zawodów stanowi nagroda w postaci pakietu startowego na Mistrzostwa Świata XTERRA, które odbywają się na jednej z hawajskich wysp. Slot otrzyma zwycięzca każdej kategorii wiekowej, który raczy (odrobinę się uprzednio zmęczywszy) pojawić się na mecie jako pierwszy/pierwsza 🙂 Jest o co walczyć! Sloty rozdawane w Krakowie, mili Państwo!

1266138_10152278676291110_516765383_o

A teraz zapytacie: ale gdzie? I to jest w tym wszystkim najbardziej magiczne. Każdy niemal mieszkaniec Krakowa (pokusić się można o stwierdzenie to, pomijając słowo: niemal) w upalne dni lata marzył o tym, aby dać upust swej dzikiej naturze i udać się nad zalew – Zakrzówek (czyli po prostu: gdzieś za krzakami). Zalew powstał w 1990 r., kiedy to zalano stary, wapienny kamieniołom i składa się z dwóch zbiorników wodnych, które łączy malowniczy przesmyk. Znana jest również legenda głosząca, iż wśród okolicznych urwisk mistrz Twardowski prowadził swoją szkołę magii i czarnoksięstwa. Nadarzyła się mu jednak mała „klapa” – w wyniku eksplozji laboratorium powstały skałki, które po dziś dzień noszą jego imię. Co jak co – renomę Zakrzówek (jako kamieniołom, zalew i obszar Krakowa) swoją posiada.  W jednej części zbiornika swój „wodny dom” odnaleźli również nurkowie, a trenującym tam pływakom znane są i otaczane sympatią – niezwykle sympatyczne kaczuszki 🙂

13900387_1413838228631538_753821484_n

Na Zakrzówku odbędzie się pierwsza część zawodów – niezwykle widowiskowa dla kibiców – część pływacka (wersja długa: 1200 m, wersja krótka: 600 m). Opuszczający wodę zawodnicy już myślą o kolejnych atrakcjach, których w dalszej części zabawy nie zabraknie. Wojtek popełnił bowiem wspaniałe trasy, gdzie za słowem wspaniałe kryją się kolejne przymiotniki… I tu nie żartuję. Będzie interesująco, ciężko, zaskakująco. Górka Pychowicka i pychowicki las kryją w sobie coś, co organizator chciał (i uczynił to, o zgrozo) podkreślić, zaproponować jako danie główne i deser w jednej postaci. Trasa wymaga nie lada sprytu, daje możliwość walki w większym stopniu „sam na sam” – w momencie, gdy myślisz, że „najgorsze już minęło” możesz się lekko zdziwić, a zanim „szczena ci opadnie” z niedowierzania – kolejne łup! (Rower – wersja długa: 38 km, wersja krótka: 19 km).

13900571_1150695464989559_1236872712_n

Dobra, dobra. Rower to nie wszystko. Trzeba z nim jeszcze wrócić (być może na plecach), położyć grzecznie w strefie zmian i udać się na trasę biegu. Dla głodnych wrażeń – 10 km, dla głodnych wrażeń tylko nieco mniej – wesoła piąteczka. W górę, pod górę, z górki i… byle do mety.

Odliczanie rozpoczęte. Osobiście czekam na słoneczny dzień i piękną aurę. Nie jest to jednak takie zupełnie – jak zwykle – oczywiste. Wieść niesie, że cross-triathloniści (z natury przecież szaleńcy!) lubią… błoto. Dodaje ono szczypty pikanterii na trasie, a strudzonym paniom odwieczne zapytanie: jak ja to wypiorę?  W tym jednak przypadku nie ma się o co martwić – zarówno w słońcu, jak i w ukropie, deszczu czy lekkiej mżawce – BĘDZIE GORĄCO! Motto światowej organizacji XTERRA brzmi: live more. No to siup!

Zawodnikom – powodzenia, organizatorom – wielkiej satysfakcji.

Szczęśliwcom – tanich biletów na… Hawaje! (:

13884402_10209969667668773_1752988893_n

A na rozgrzewkę, w sobotę: triathlon sprint i olimpijka

No i dla dzieci oczywiście: aquathlon dzieci i XTERRA Kids

Wszelkie informacje na temat zawodów: www.xterrapoland.pl

 Jadzia Bryś

 

Komentarze